Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 grudnia 2019

Ufokowy rok 2020


Rok 2019 powoli dobiega końca, a ja już myślę o roku 2020. Nie wiem czy Wy robicie, ale ja lubię robić postanowienia, co prawda z ich realizacją jest różnie, ale lubię sobie tak usiąść przeanalizować miniony rok i zaplanować przyszły.  

Tym razem postanowiłam sobie, że rok 2020 w temacie rękodzieła będzie rokiem Ufokowym.

Co to są Ufoki?
Są to prace, które zaczęliśmy, ale z jakiś powodów nie udało nam się ich skończyć i tak leżą teraz na dnie szuflady i czekają na lepsze czasy. 

Ja co prawda nie mam dużo takich prac, bo należę do takich upartych osób, które 
jak coś już zaczną to muszą skończyć, ale ostatnio robiłam przegląd swoich przydasi i wygrzebałam taki niedokończony obrazek.

Jest to obraz z firmy Dimension, rozpoczęty w maju 2018 roku. Zapowiada się bardzo ładnie i bardzo chciałabym go skończyć. Aby pomóc sobie w realizacji tego celu postanowiłam sobie, że zgłoszę się do zabawy " Ufokowy rok z krzyżykowym szaleństwem" (banerek zabawy z boku).

Ufoki, to jednak dla mnie nie tylko prace niedokończone, ale także prace, które zawsze chciałam zrobić i mam kupione na nie materiały. Posiadam w notesie listę takich prac, która aktualnie liczy 12 pozycji.  Prawdopodobnie nie udał mi się ich wszystkich zrealizować w tym roku, ale może część się uda. 

W tym roku chciałabym również podgonić HAED. Tak więc jak widzicie zapowiada się dużo prac, najważniejsze żeby zdrowie było i czas na robótkowanie czego i Wam życzę w tym nadchodzącym Nowym Roku. 



wtorek, 29 października 2019

Postęp Haed i zakupy robótkowe


Problemy zdrowotne dalej nie odpuszczały, więc cieszę się, że mimo wszystko w moim kolosie postęp jakiś jest. Udało mi się wyrównać prawą stronę. Poszło szybko ponieważ prawa strona to większe plamy kolorów. Jak pokazuje aplikacja Crossty mam zrobione 4% i 8312 krzyżyków. Muszę jakoś przyspieszyć to wyszywanie, bo inaczej zajmie mi to lata, a jeszcze tyle fajnych wzorów do wyszycia :)

Szydełkowo też się dzieje. Powstaje większy projekt, więc na efekty końcowe trzeba troszkę poczekać. To właśnie szydełku poświęcałam najwięcej czasu. Najlepiej szydełkuje mi się przy oglądaniu filmów, ale że mieliśmy tak piękną pogodę, to w ramach rekonwalescencji trzeba było ją wykorzystać. Dlatego z szydełkiem przenosiłam się pod lipę, która rośnie przy moim domu. Zawsze miałam wierną towarzyszkę. Migotka najpierw dokonywała inspekcji.

Potem przytrzymywała wzór, żeby nie odfrunął

Ale jak widać dla kota szydełkowanie to męcząca czynność ;) więc preferowała opalanie:

Jak już wspomniałam ostatnio przeszłam trudne chwile, więc na pocieszenie postanowiłam zrobić sobie prezent, a właściwie prezenty. Nic tak nie poprawia kobiecie humoru jak zakupy. Jedna kupuje buty, a co kupuje pasjonatka rękodzieła, zobaczcie sami. Pochwalę się, a co?

Ja, to jestem taki "szydełkowy Jaś wędrowniczek". Chodzę z szydełkiem po całym domu, szydełkuje na dworze, a nawet w samochodzie w czasie jazdy ( oczywiście tylko na miejscu pasażera), więc potrzebowałam czegoś w czym robótkę mogłabym nosić. I tak pewnego dnia przyfrunęły do mnie tukany, a tak naprawdę kokonerek, czyli torba na kokonki ( ale przecież można do niej wrzucić też inne włóczki). Kokonerek ma pasek na ramię i piórnik na szydełka. Dzięki temu mogę robótkę wszędzie zabrać. 

No, ale do kokonerka trzeba coś schować. A ponieważ wpadły mi w oko dwie chusty, więc zamówiłam kokonki. Ten w czerwonych odcieniach jest mojego projektu, a pozostałe też mają już swoje przeznaczenie. Także będę miała wkrótce co pokazywać. 

Jak jest włóczka to potrzeba narzędzie, więc zamówiłam sobie szydełka. Nie takie zwykłe tylko magiczne. W końcu szydełko to trochę jak różczka. Machasz, machasz i zawsze coś wyczarujesz ;) Moje nowe szydełka są też magiczne ( a raczej bajeranckie) bo świecą w ciemności. Jeszcze ich nie wypróbowałam, ale napiszę recenzję. Mam nadzieję, że przydadzą się do ciemnych włóczek. Nie będę z nich często korzystać bo nie są pewnie dobre na wzrok, ale czasem w domu oglądamy telewizję przy zgaszonym świetle, ja wtedy szydełkuję więc pewni się przydadzą.


Jak się szydełkuje to zaprzeproszeniem nie można tego robić o " suchym pysku" jakaś kawka czy herbatka świetnie umila czas, więc zaopatrzyłam się w odpowiedni kubek. 

Jak widać wyposażenie na zimę już mam, więc pozostaje tylko siadać i się relaksować. A żeby choć na chwilę zatrzymać wspomnienie pięknej polskiej jesieni, zrobiłam jeszcze taki bukiet róż z liści. Jako, że to też rękodzieło to też pokazuję.






wtorek, 27 sierpnia 2019

HAED - ciąg dalszy


Ostatnio każdą wolną chwilę poświęcałam swojemu kolosowi. Postęp jest niewielki bo nie ułatwiały tego problemy zdrowotne, ale coś udało się wyszyć. Na pewno przyśpieszenie w hafcie spowodowane jest nowym warsztatem. W końcu dojrzałam do decyzji kupna krosna i nie żałuję, to jak przesiąść się z malucha do mercedesa. Stwierdziłam, że skoro czeka mnie kilka lat wyszywania to komfort pracy musi być. Postawiłam na krosno ukraińskiego producenta Arbeska. Z zakupu jestem bardzo zadowolona. Krosno stoi cały czas rozłożone, więc w każdej chwili mogę usiąść i haftować. Plusem jest to, że można regulować wysokość, nachylenie ramy i dostosowywać do własnych preferencji. Problem był tylko z zaciskami ponieważ kanwy jest więcej i przy kilkukrotnym jej zwinięciu zaciski nie dawały rady. Poradziły sobie z tym zaciski z ramki Q- snap. Ocieplacz do rur posłużył do wbijania igieł. Nie lubię ciągle nawlekać igieł, więc mam je wbite i podpisane kolorami. Jak widzicie jest też uchwyt do tableta. Niestety Saga dalej nie chce ze mną współpracować. Zapomniałam jednak, że na tablecie mam drugą aplikację do wyszywania Crossty. Nie korzystałam z niej jednak ponieważ nie widziała ona wzoru, który był załadowany na tablecie. Dopiero koleżanka z grupy na Facebooku pomogła mi rozwiązać ten problem i aktualnie wyszywam z tą aplikację. Tyle na temat samego warsztatu.


Teraz słówko o technice haftowania. Przez dłuższy czas wyszywałam kolorami, jednak duża ilość błędów zniechęciła mnie do tej metody. Na chwilę wróciłam do parkowania, ale ta metoda ze względu na dużą pikselozę sprawiała, że haftowanie szło bardzo powoli. Zastosowałam inną metodę :haftuję w obrębie dziesiątki i stosuję metodę mieszaną: parkowanie i wyszywanie kolorami. Na razie to połączenie się sprawdza bo szybko widać efekty, co zachęca do dalszej pracy. Staram się wyszywać tak, aby boczna linia była nieregularna co zapobiega powstawaniu widocznych linii. 



Postęp w Haed. Jak pokazuje aplikacja Crossty mam wyszyte 3% wzoru i 7484 krzyżyków. Wiem, niewiele, ale każdy postęp cieszy :)

wtorek, 11 czerwca 2019

Powrót z Haed


Oj dawno mnie nie było. Życie dokonało w moim życiu małej rewolucji i trzeba było się zorganizować na nowo. Tak jak i życie wraca na swoje tory tak i ja wracam do robótkowego i blogowego życia. Przede wszystkim wciąż pracuję nad moim Haed. 

Jak pokazuje Saga mam zrobione 2,5 % całego obrazu.To nie wiele, ale każdy postęp cieszy.  Przeprosiłam się bowiem z Sagą, która niczym kapryśna dama raz ze mną współpracuje raz nie. Po wiszących nitkach widać, ze wracam do parkowania, albowiem wyszywanie kolorami powodowało sporo błędów. Założyłam też sobie, żeby codziennie chociaż godzinkę poświęcę na kolosa. Mam nadzieję, że się uda. Zatęskniłam też za szydełkiem, sięgnęłam po kokonek, który czekał na swoje czasy. A że szykuje się większy projekt to na efekty też trzeba będzie poczekać. 

Mam tylko nadzieję, że nie zapomnieliście o mnie i ktoś tu jeszcze zagląda. 

piątek, 16 listopada 2018

Postęp HAED ( 4)


Minęły już 3 miesiące kiedy po raz ostatni pokazywałam postępy w HAED. W ciągu tych miesięcy troszkę haftowałam, troszkę nie. Proza życia, problemy zdrowotne sprawiły, że nie zawsze udało się znaleźć czas na wyszywanie. Jakieś postępy są jednak widoczne i cieszy to, że coś się już zaczyna wyłaniać. Jak widać zrezygnowałam z parkowania, przechodząc na wyszywanie kolorami. Dzięki temu haftuje się o wiele szybciej. Haft z tamborka wskoczył na ramkę Q - snap, z której jestem bardzo zadowolona bo zapewnia świetne napięcie kanwy ( wciąż dojrzewam do inwestycji w krosno ;) Niestety musiałam też porzucić wyszywanie z aplikacji Cross  Stitch Saga, gdyż padł mi tablet. Kosztowało mnie to trochę zmarnowanego czasu, aby nanieść wszystko na kartkę. Dobrze, ze tak się stało na początku wyszywania, bo jak w połowie kolosa to się można zapłakać. Mimo, że wysyłałam postępy do Dropboxa, to na razie nie zamierzam inwestować w sprzęt z Androidem więc zostaje przy wersji papierowej, z której też dobrze mi się wyszywa. Zaczynają się większe plamy kolorów, więc powinno iść szybciej. Chociaż przy 3 zaczętych projektach to nie mogę być tak do końca tego pewna.           

czwartek, 9 sierpnia 2018

Postępy HAED ( 3)


Minął kolejny miesiąc z Haed. Miesiąc pełen zmian. Zacznijmy od początku. W czasie wyszywania mój tablet na, którym miałam aplikację Crossty padł. Na szczęście udało się go uruchomić w trybie awaryjnym i teraz śmiga jak nówka. Musiałam jednak jeszcze raz pobrać aplikację, która jednak nie chciała prawidłowo współpracować ponieważ nie wiedziała wzoru ściągniętego na tablet. Na Facebookowej grupie, w której uczestniczki wyszywają duże obrazy okazało się, że i one miały z tą aplikacją nie lada problemy i przerzuciły się na aplikacje Saga. Zrobiłam to samo. Ta aplikacja odpowiada mi o wiele bardziej ponieważ poczynione postępy można zapisać na Dropbox. Wyszywanie szło mi jednak bardzo opornie. Aby się bardziej zmobilizować postawiłam przed sobą wyzwanie: minimum 100 krzyżyków dziennie. I to nie zadziałało, już po kilkunastu krzyżykach czułam się zmęczona i nie chciało mi się dalej wyszywać. Przez parkowanie nici musiałam przerywać po zakończeniu każdego koloru w rzędzie i zaznaczać na schemacie wyszyty krzyżyk, szukać kolejnego, liczyć gdzie zaparkować nitkę.  Przerwy były bardzo częste i okropnie wydłużało to pracę. Do tego tak bardzo mnie ciągnęło, aby pójść niżej, gdy kolor szedł plamą do niższych rzędów. Aż pewnego razu uległam pokusie poszłam kolorami. W tym momencie igła dostała turbodoładowania. Okazało się wyszycie 100 krzyżyków tą metodą to pestka, zaczęło być szybko widać postępy co było dodatkowym motywatorem, a od robótki nie można było się oderwać, bo przecież obok jest jeszcze kilka krzyżyków w jednym kolorze.

A teraz słów kilka o postępach. Jak podają statystyki wyszytych mam 1810 krzyżyków co daje 0,78% wzoru. Na schemacie widać na razie dwie metody ( na pomysł wyszywania kolorami wpadłam wczoraj, ale powoli odchodzę od parkowania. Postępy może i niewielkie, ale biorę udział w wyzwaniu szydełkowym, kończę kolejną pracę szydełkową oraz pracuję nad obrazem Dimension. Jak widać się nie nudzę :)       

wtorek, 10 lipca 2018

Tajemniczy HAED (2)


Z lekkim poślizgiem prezentuję miesięczny postęp w moim HAED. Postęp niewielki, ale jest. Wyszywa się bardzo przyjemnie, mimo sporej pikselozy ( czyli dużej ilości pojedynczych krzyżyków). Bardzo pomaga mi parkowanie i aplikacja Crossty ( tu należą się podziękowania dla Asi z bloga Haftowany zakątek) Czas dzielę między kolosem, a haftem Dimensions. Wyszyłam 712 krzyżyków na 232 050. 

sobota, 23 czerwca 2018

Jan Paweł II - obraz


Przygodę z tym obrazem zaczęłam w 2011 r. To wtedy w gazetce Hafty Polskie, znalazłam wzór. Obraz tak mnie zachwycił, że nabyłam cały zestaw z myślą, że wyszyję go na pamiątkę beatyfikacji Jana Pawła II. Niestety po kilku krzyżykach odłożyłam go na dłuższy czas. Jestem jednak osobą , która nie lubi mieć nie skończonych prac, więc w zeszłym roku postanowiłam go skończyć i dziś mogę go Wam zaprezentować. Wzór firmy Coricamo, opracowany na 22 kolorów. Haftowany na kanwie 14tc potrójną nitką, muliną firmy Madeira.  Obraz po wyszyciu  ma 21 na 34 cm. Jest to mój pierwszy obraz ( ale nie rzecz) wyszywany haftem krzyżykowym. Nie jest idealny, bo choć krzyżyki są w jedną stronę, to nie są zbyt równe ( pewnie też przez wiotką kanwę). Wyszywałam kolorami, ale były też momenty, że uczyłam się na nim parkowania. Musiałam, też dokupywać mulinę bo w trakcie wyszywania mi jej zabrakło . Przy nim zgromadziłam swój cały warsztat hafciarski. Mimo wszystko podoba mi się i jako, że jest to pierwszy obraz mam do niego sentyment i zawiśnie na honorowym miejscu. Dziękuję Agnieszce za polecenie miejsca oprawy, tym bardziej, że przy jego odbiorze spotkała mnie miła niespodzianka. Gdy już wychodziłam z obrazem zagadnęła mnie pani, która też odbierała swój obraz z pytaniem gdzie go kupiłam. Chwilę, żeśmy porozmawiały gdyż okazało się, że ta pani jest taką samą pasjonatką rękodzieła jak i ja. Pani pochwaliła mi się swoim obrazem i opowiedziała o swojej nowej pasji czyli haftowaniu koralikami. Mówię Wam coś pięknego. Jak mi życia i czasu starczy też chcę spróbować ;)  

niedziela, 17 czerwca 2018

Haft Dimensions(1)

Haft urodzinowo - imieninowy o którym wspomniałam w poprzednim poście należy do firmy Dimensions do tzw. Gold Collection. Dla osób, które "siedzą" w hafcie krzyżykowym mówi to wiele, dla osób, które z haftem mają mniej wspólnego już nie. Firma ta jest firmą amerykańską, tworzy własne unikalne wzory, do których dostarcza własną mulinę. Ich wzory charakteryzują się tym, że wykorzystuje się różne ściegi: krzyżyki, półkrzyżyki, french knot, kolory mieszane itp. Powiem szczerze, że gdy zaczęłam wyszywać bardzo mnie to przeraziło, ale okazało się, że wyszywa się przyjemnie i człowiek się nie nudzi. A efekt jaki się uzyskuje jest niesamowity. Do zestawu dołączona jest igła, sztywna kanwa ( która bardzo mi odpowiada) i posortowana mulina. 

Wzór który, wybrałam ma mieć po wyszyciu wielkość  30 na 40 cm. Rozpoczęłam go wyszywać 27 maja 2018 i po 3 tygodniach wyszywania mam tyle:


Pewnie niektóre z Was już rozpoznają wzór, ale proszę nie zabijacie ciekawości innych ;)  Z postępem tego wzoru i HAED będę pojawiać się raz na miesiąc, wtedy mam nadzieję najlepiej będzie widać postępy. Pozdrawiam i do zobaczenia.  

piątek, 15 czerwca 2018

Tajemniczy HAED (1)

Wszystko zaczęło się od pomysłu bliskiej mi osoby. Gdy skończyłam wyszywać mój pierwszy obrazek osoba ta zaproponowała, abym wyszyła coś tak olbrzymiego, że będę wyszywać kilka lat. Dostając zielone światło, w poszukiwaniu odpowiedniego wzoru, natknęłam się na firmę HAED, która ma w swojej ofercie olbrzymie obrazy. Szybko znalazłam obraz, który skradł moje serce. Jest w nim bowiem wszystko co jest bliskie mojemu sercu: ogrodnictwo, książki, matka, dziecko. Gdy go zobaczyłam to wiedziałam: muszę go wyszyć. Korzystając z walentynkowej promocji zakupiłam wzór i rozpoczęłam przygotowania. Wzór haftuje się muliną DMC w 110 kolorach. Zalecana kanwa to 25tc ja jednak nie chcąc do końca oślepnąć zdecydowałam się na kanwę 18tc, mam zamiar wyszywać dwoma nitkami muliny, gdyż po próbie uzyskałam najlepsze krycie, a nie lubię prześwitów. Obraz po skończeniu liczy 525 na 442 krzyżyki co po przemnożeniu daje 232050  !!  krzyżyków. Boję się trochę tego wyszywania, bo nie widziałam, aby ktoś ten obraz już wykonał i nie wiem jak wyjdzie, no ale spróbować trzeba.

Obraz rozpoczęłam wyszywać 7 czerwca 2018. Stosuje metodę parkowania. Po tygodniu mam zaledwie tyle.

 Prace bowiem się na razie spowolniły gdyż czekam na dostawę igieł. Nie lubię bowiem w trakcie wyszywania tracić czasu na nawlekanie. Do tego jest mnóstwo pojedynczych krzyżyków co także nie ułatwia pracy. Czekam też na ramkę, gdyż tamborek mam zajęty przez drugi haft i męczy mnie to ciągłe przekładanie. Chociaż z drugiej bardzo poważnie zastanawiam się nad zakupem krosna. Zastanawiam się, czy nie było by to z korzyścią dla mojego kręgosłupa, który bardzo daje się ostatnio we znaki.

Gdy pokazałam  tej bliskiej osobie co zamierzam wyszywać, stwierdziła, że powinnam wyszyć coś na prawdę wielkiego " ... no na przykład .... taką Bitwę pod Grunwaldem". A tak na marginesie ma ktoś wzór na Bitwę pod Grunwaldem ;D  

czwartek, 8 lutego 2018

Recenzja The world of cross stitching 264


Ostatnio zainteresowałam się haftem krzyżykowym. Bardzo dużo czasu poświęcam mojemu pierwszemu obrazkowi krzyżykowemu. Polskie gazetki, jeśli tylko podobają mi się jakieś wzory często lądują w mojej szufladzie. Ostatnio wpadła mi w ręce brytyjska gazetka The world of cross stitching. Cena gazetki to około 30 zł. Jest znacznie grubsza objętościowo od naszych polskich wydawnictw. Do każdego numeru dodawany jest jakiś gratis ( z tym numerem była zakładka do wyhaftowania). Wzory są raczej proste, małe i średniej wielkości. Dominują wzory dziecięce. Jak np. te kotki z okładki.


Oprócz schematów, dużo do poczytania. Rady, wywiady z projektantami, prezentacje dorobku czytelników. Minus dla niektórych taki, że wszystko po angielsku.  


Niektóre wzory bardzo mi się podobają.




I mój faworyt:


Osobiście bardziej podobają mi się wzory w naszych polskich gazetkach. Te w gazetce brytyjskiej mogą służyć jako przerywnik od dużych prac. 

A propo przerywników, bardzo brakowało mi przerywnika przy haftowaniu obrazu, więc gdy tylko znalazłam SAL z tymi uroczymi kotkami, ja jako zapalona kociara nie mogłam się nie przyłączyć. Mam nadzieję, że już wkrótce zaprezentuję Wam mojego pierwszego mruczka. Czyż nie są słodkie?


P.S Uprzedzając pytania niektórych. Nie udostępniam schematów z prezentowanej powyżej gazetki. Recenzja jest napisana po to, aby rozwiać wątpliwości niektórych czy warto ją kupić. Gazetka ta jest do nabycia TU oraz w salonach EMPIK.