Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kotka Migotka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kotka Migotka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 grudnia 2015

Świąteczne przygotowania i życzenia

Dziś ciąg dalszy bombkowych zmagań. Powstały kolejne bombki, a ponieważ udało mi się dostać szerszą wstążkę powstały dwie bombki techniką kanzashi



 
 
Do tego wyszydełkowałam kilka śnieżynek:



 
 
A tak prezentuje się  choinka w całości:

 
 
W tym roku ubierałam dwie choinki, ponieważ na drugiej z nich też są moje prace, więc pokażę jak wygląda w całości:

Zawsze marzyłam żeby zrobić świąteczny stroik, tylko zawsze brakowało mi naturalnych materiałów, a ponieważ mam teraz do nich dostęp, oto co udało mi się stworzyć:

 
Aby święta były nie tylko kolorowe, ale i słodkie upiekłam po raz pierwszy w życiu pierniczki, muszę jeszcze popracować nad ich ozdabianiem, ale zapewniam, że są pyszne:

 
Po przygotowaniach rozpoczęło się oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę, mruczki czekały do północy aby przemówić ludzkim głosem,


ale co mi powiedziały to zachowam w tajemnicy, dla Was miały życzenia do których i ja się przyłączam :)
 
Na każdy dzień, nie tylko ten świąteczny, ale na każdy dzień roku, nawet ten najzwyklejszy, składam Wam życzenia wszelkiej radości, pomyślności, zadowolenia i miłości. Niech otacza Was miłość bliskich, niech towarzyszy  zdrowie i sprzyja fortuna. A rodzinne więzi z dnia na dzień stają się coraz bliższe i coraz silniejsze.

piątek, 10 lipca 2015

Szydełkowy sweterek dla dziewczynki


Właśnie zdjęty z szydełka, sweterek dla dziewczynki. Wykonany z białej włóczki Red Heart Baby
 ( 50 g) poszło niecałe 3 motki. Tu zbliżenie wzoru:
Robiło się bardzo przyjemnie, mam tylko wątpliwości co do rękawów ( długości i szerokości), ale zobaczymy w praktyce.
A ja zabieram się do kończenia kolejnych szydełkowych rzeczy. Dziękuję za wizyty i komentarze :)

sobota, 5 października 2013

Szyciowo - Szydełkowy powrót do dzieciństwa

Jakiś czas temu  wpadła mi w ręce ta książka:

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie wypróbowała i nie uszyła chociaż jednej zabawki, dlatego oprócz książki nabyłam metr beżowego płótna i przystąpiłam do działania. Efektem tego jest nowy lokator w moim domu, który nieśmiało przysiadł na regale 

Kto spostrzegawczy ten dojrzy, że jego szlafmyca i sukienka powstały z resztek jakie mi zostały po uszyciu "Sukienki dla grzecznej dziewczynki".

To jednak nie jedyna zabawka jaką popełniłam.  Na klamkowego kota "chorowałam" od dawna, a że było płótno uszyłam i kota, elegant dostał niebieską kokardkę  żeby go trochę rozweselić. 
Jak widać Migotka postanowiła się z nim zaprzyjaźnić, ale Kot Elegant nie wykazał zainteresowania i dalej pilnował klamki ;)

To nie koniec zabawek. Koleżanka z pracy, która jakiś czas temu została babcią poprosiła mnie, aby zrobić jej na szydełku ośmiornicę. Z ośmiornicy zrobiła mi się sześciornica bo 8 nóg się nie zmieściło, ale koleżanka była zadowolona. Ośmiornica to tak naprawdę grzechotka, w opakowaniu po zabawkach z jajka niespodzianki jest ukryty dzwoneczek, który podebrałam Migotce. Mojej pupilce kupiłam plastikową kulkę z dzwoneczkiem, ale kotka bardzo się jej bała, dopiero bo wyjęciu dzwoneczka, bawiła się nową zabawką. Ja dzwoneczek wykorzystałam do innego celu i wszyscy byli zadowoleni. A to sześciornica ;)

Gdy tak szyłam te swoje zabawki zastanawiałam sie nad jedną rzeczą, która nie daje mi spokoju. Jakiś czas temu pewna osoba gdy zobaczyła kotka i aniołka, które Wam prezentuje w tym poście skrytykowała "Jakie starocie",  na nic się zdały moje tłumaczenia, że o to w Tildowych zabawkach chodzi, że mają być stylizowane na stare rzeczy ( poprawcie jeśli się mylę) nie omieszkała też skrytykować mojego bloga stwierdzając, że rzeczy które tworzę są "babcine". No jaw wiem, że mam babcine hobby, ale powiedzcie mi czy np. młoda dziewczyna nie może nosić poncha, które jakiś czas temu zrobiłam, albo szydełkowej chusty? Zdradzę Wam, że to właśnie to wydarzenie sprawiło, że miałam zamiar usunąć bloga.  Nigdy do tej pory nie spotkałam się aż z taką ostrą krytyką, najczęściej osoby chwalą,  podziwiają za talent, umiejętności  a jak im się nie podoba, albo się nie znają  to nie mówią nic. Ja nie twierdzę, że wszyscy muszą mnie chwalić, ale czy muszą ranić?

Wybaczcie chwilę tej refleksji chyba musiałam się wypisać. Wracam do tego mojego babcinego hobby, które bardzo kocham i nie ważne czy się komuś podoba czy nie, ważne, że mnie to daje radość.

Dziękuję za wizyty i komentarze :D
Do zobaczyska :)






niedziela, 16 czerwca 2013

Żakardowa sukienka

Wczoraj uświadomiłam sobie, że w środę mam zakończenie roku ( przedszkolnego) i stanęłam przed dylematem każdej kobiety ;) ... w co się ubrać. Postanowiłam, że w tym roku wystąpię w sukience. Sięgnęłam do swoich tkaninowych zapasów i wyszperałam "koronkowy" żakard. Po przyjrzeniu się tkaninie stwierdziłam, że za bardzo nie poszaleję i najlepiej pasowałoby uszyć z niej coś prostego, bo już tkanina sama w sobie jest ozdobna.. Odpowiedni model znalazłam w Burdzie 9/2012. Sukienka z Burdy nr 109 stylizowana na lata 60 jest określona jako łatwa, przedstawiono sposób jej uszycia w szkole dla początkujących. Ma prosty pudełkowy krój, ascetyczny fason i rękawy 3/4. I faktycznie szyło się ją łatwo, po skrojeniu okazało się, że mimo iż szyłam z namniejszego rozmiaru jest troszkę za szeroka, więc musiałam ją zwęzić. Wprowadziłam też pewne zmiany: zrezygnowałam z zamka na plecach i trochę ją skróciłam, (wychodzą z założenia, że jestem jeszcze w takim wieku, że mogę pokazać nogi ;D) A tak wygląda  na mnie:
Ponieważ materiał jest trudny do fotografowania to jeszcze zdjęcie bez flesza:
A Migotka ostatnio znalazła sobie nowe legowisko. W tym miejscu na regale stał jeszcze do niedawna porcelanowy słonik, już od dłuższego czasu mała rozrabiaka przymierzała się do tego, żeby go zwalić, aż w końcu musiałam go sprzątnąć, jak tylko półka stał się wolna, ona ją zajęła. No cóż widocznie wyszła z założenia, że ona lepiej się na tej półce prezentuje niż jakiś porcelanowy słoń. Ach te koty ;)



niedziela, 28 kwietnia 2013

Szydełkowy sweterek

Dawno mnie nie było, a to dlatego, że zmagałam się z tym sweterkiem. Nie obyło się bez prucia co wydłużyło czas roboty. Sweterek jest wykonany z 500 g Elian nicky, a wzór pochodzi z Małej Diany na szydełku zeszyt 1/ 2004. Robiony jest bezszwowo, także rękawy są od razu wrabiane. Jakbym go robiła jeszcze raz to z cieńszych nici. A tu zdjęcie

w obiecanej sukience. Jeśli ma się pod spodem czarny golf i czarne getry to podszewka jest zbędna. Zdjęcie takie sobie, robione na szybko  przed wyjściem na spektakl Single i Remiksy z Anną Muchą ( jeśli ktoś ma możliowść obejrzeć ten spektakl to polecam).  Migotka też chciała pozować i nie dała się przegonić. Swoją drogą mój kot mnie czasem zaskakuje i rozczula, zobaczcie jaki widok zastałam gdy weszłam raz do pokoju ( dobrze, że aparat był pod ręką):
Mój Ci on ...;)
Mam nadzieję, że po tak długiej nieobecności nie zapomnieliście o mnie, dziękuję za wizyty i komentarze. Wracam do tworzenia ...

niedziela, 5 sierpnia 2012

Szydełkowy obrus z frędzlami i wakacyjny wyjazd

Znowu na trochę zniknęłam, ale mam nadzieję, że wynagrodzę Wam to długim postem. Na początku chciałabym podziękować wszystkim, którzy głosowali na Migotkę. Kicia zajęła 8 miejsce i swoim miauczeniem za głosy wszystkim dziękuje ;) dostała ode mnie oczywiście nagrodę pocieszenia.

W poprzednim poście pisałam, że robię kolejną szydełkową rzecz. Postanowiłam zrobić obrus na szydełku, potrzebowałam pewny wzór, bo nie raz zdarzało mi się, że obrus czy serweta, jest mniejsza niż rozmiar podany w gazetce. Sięgnełam po wzory, które wykonywała już mama i zdecydowałam się na obrus z frędzlami. Wzór pochodzi z gazetki Obrusy na duże i małe stoły, Sabrina robótki extra zeszyt 2/2009.  A tak wygląda obrus wykonany przez mamę ( przepraszam za jakość zdjęcia, ale zdjęcie było robione jeszcze aparatem analogowym i zostało zeskanowane)

Obrus mama robiła z zielonej Maxi ( musicie mi uwierzyć na słowo, bo aparat nie oddał kolorów) ma rozmiar 96 cm, bez frędzli ( same frędzle to około 12 cm) niestety nie pamiętam już ile jej tych nici poszło. A tak wygląda obrus zrobiony przeze mnie:

Również robiłam z Maxi tylko, że białej, poszło mi 2 motki, a obrus ma 86 cm bez frędzli. Różnica w rozmiarze wynika z tego, że ja ściślej robię. Oczywiście Migotka, pomagała mi, co widać na załączonym obrazku ;) 

wogóle kotka bardzo lubi robótki, zawsze musi się na jakiejś położyć i ją wypróbować ;) jak wyjęłam gazetki, żeby sobie pooglądać i poplanować co  będę dalej robić to oczywiście kicia, też się przyłączyła, ale dla niej okazała się to czynność nader wyczerpująca, zresztą zobaczcie sami:



Co prawda w czasie urlopu nie planowałam nigdzie wyjeżdżać, ale jak się okazało los  miał inne plany i spedziłam 3 cudowne dni na polskiej wsi, na terenie Poleskiego Parku Narodowego. Gril, ognisko,pluskanie w basenie, wycieczki rowerowe sprawiły, że spędziłam wspaniałe chwile. A oto kilka zdjęć:



Kończę wykonywać kolejną szydełkową rzecz, jest ona z grubszej włóczki, więc w takie upały ciężko się robi, a oto zajawka ;) oczywiście Migotka musiała ją wypróbować:


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za komentarze i do napisania wkrótce. 

poniedziałek, 16 lipca 2012

Pergaminowa kartka i prośba Migotki ;D

Właśnie poczyniłam kolejną pergaminową pracę, tym razem jest to kartka ślubna. Wiem, że zwyczajowo kartki ślubne są białe, i moja taka jest tylko ma podłożony czerwony kartonik, żeby było lepiej widać gołąbki. A czerwony to przecież kolor miłości :) powiem nieskromnie, że bardzo mi się podoba.
Nadal pracuję też nad prezentem, ale gdy byłam na ukończeniu okazało się, że musze spruć prawie połowę, widziałam co prawda wcześnie błąd, ale miałam nadzieję, że nie będzie miał znaczenia, ale myliłam się bo robótka zaczęła się brzydko zwijać.

Rozpoczęło się też głosowanie w konkursie, do którego zgłosiłam Migotkę, jeśli komuś się podoba śpiąca Migotka, to kicia prosi o głos i za wszystkie miaucząco dziekuje. A głosować można tutaj

sobota, 7 lipca 2012

Pergaminowe zakładki

Upał taki, że ciężko wytrzymać, próbowałam coś robić z włóczki, ale jakoś tak ciepło w łapki, że przerzuciłam się na coś lżejszego. Jako, że mam teraz urlop to i więcej czasu na nadrabianie książkowych zaległości i wstyd się przyznać dalej zakładałam zakładką z bałwankiem, no ale jak to mówią "szewc bez butów chodzi" .... ale już nie, przysiadłam i zrobiłam  dwie kwiatowe zakładki. Nie jestem z nich do końca zadowolona ( chyba wyszłam z wprawy), ale przynajmniej "już szewc ma buty" ;D czyli ja zakładki:

Tym czasem wracam do szydełka, szykuję prezent na ślub koleżanki jak coś mi wyjdzie to pokażę. 

Kasiu pytałaś co u kotki? A no Migotka oswoiła się już na dobre, zdrowa, z wszelkich chorób wyleczona, zaszczepiona z wpisem do książeczki zdrowia ( czyli kot już oficjalny ;) Bawi się - najchętniej centymetrem krawieckim ( czyżby jakieś rękodzielnicze zapędy?), pomaga w porządkach - bo jak jej coś nie pasuje to strąca to łapką i nie ważne czy to książka czy wazon, gdy położę jakiś papier to go w ząbki i przenosi  na inne miejsce ( ostatnio ganiałam ja po całym domu bo mi zegarek na rękę zabrała, uznając że na półce nie powinien absolutnie leżeć), gaduła straszna chodzi za mną krok w krok, zaczepia łapką zapraszając do zabawy, uwielbia mizianie, no ale w takie upały to najchętniej robi  to co najchętniej robiliby wszyscy czyli ...


A to zdjęcie ze śpiącą Migotką zgłaszam na ten konkurs :) 


piątek, 20 kwietnia 2012

Mruczący przyjaciel


Dawno nie zaglądałam na bloga, a to wszystko przez to, że  miałam awarię komputera oraz przez oswajanie nowego mruczącego przyjaciela. Migotka bo tak ma na imię nowa przyjaciółka jest ze mną od soboty. Ma siedem miesięcy. Na działce jednej pani kotka przyniosła małe i je zostawiła. Ta pani przez całą zimę karmiła kotki, a teraz postanowiła je oddać ponieważ inni działkowicze nie są kotom przychylni. I tak jeden z tych kociaków trafił do mnie. Przez cały tydzień trwało oswajanie małej, choć było łatwiej bo kotka od początku mi ufała, dawała się głaskać i brać na ręce. A teraz chodzi za mną krok w krok ( a ja myślałam, że koty są niezależne) i bez przerwy domaga się głaskania, jakiś wyjątkowo miziasty egzemplarz mi się trafił. A oto ona w całej krasie: 



Dziękuję za świąteczne życzenia :D