Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże małe i duże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże małe i duże. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 sierpnia 2013

Czar Roztocza



Jak się okazało to nie koniec moich wakacyjnych wojaży. Na dniach byłam na wycieczce po Roztoczu, która udowodniła mi, że przysłowie "cudze chcwalicie a swego nie znacie" jest słuszne i prawdziwe. Zresztą zobaczie sami na zdjęcia. U góry widać Kościół na wodzie w Zwierzyńcu pod wezwaniem Jana Nepomucena ufundowany przez Teresę i Tomasza Zamojskich jako wotum dziękczynne za narodzenie syna. A tak wygląda wejście do kościółka:

Następnie zwiedziłam rezerwat "Czartowe Pole" jego nazwa pochodzi stąd, że na jednej z polan obradowały same czarty, polany nie znaleźliśmy ( może to i dobrze), ale zachwycił mnie ten niewielki potoczek.
W rezerwacie tym znajduje się również pamiątkowy obelisk partyzantów poległych w 1943.
Jednak najpiękniejszą rzeczą jaką stworzyła natura są tzw. szumy czyli unikatowe progi skalne po których spływa rzeka tworząc małe wodospady. Coś pięknego i wartego zobaczenia.

Ostatnim przystankiem podróży był mój ukochany Krasnobród. Uzdrowiskowa miejscowość z zalewem:
i kapliczką na wodzie, którą widać w tle, spod której biją źródełka z wodą o uzdrawiających właściwościach. 

Te zdjęcia to tak naprawdę niewielki wycinek tego co można zobaczyć na Roztoczu. Ja bardzo lubie klimat tego miejsca i chętnie na Roztocze wracam. 

niedziela, 4 sierpnia 2013

Spełnione marzenia czyli zdjęcia z wakacji

O podrózy do Włoch marzyłam od dawna. Z czasem pogodziłam się, że to marzenie się nidgy nie spełni. Jednak powiedzenie "nigdy nie mów nigdy" ma rację bytu o czym mogłam się przekonac w tym roku, w lipcu spędziłam 9 cudownych dni we Włoszech. To co przeżyłam nie da się opisać słowami, cuda jakie widziałam nie oddadzą nawet napiękniejsze zdjęcia. To trzeba poprostu przeżyć i zobaczyć na własne oczy aby poczuć magię Włoch. Dziś zaledwie kilka zdjęć ze wspaniałej wycieczki, przeżyjcie ze mną tą podróż...

Najpierw 28 godzinna podróż autokarem, męcząca, ale dla takich widoków Alp z okien autokaru warto było się przemęczyć:

Pierwsze miejsce noclegu Gatteo Mare niedaleko Rimini. Zaraz po kolacji wszyscy popędzili nad cudownie ciepły Adriatyk:

Kolejny dzień to zwiedzanie San Marino w tym degustacja włoskich win ;) , tu widok z góry Tytana na najstarszą republikę świata:
Następnie przejazd do Asyżu - miasta Św. Franciszka, 

 W Asyżu znalazłam coś dla tych co interesują się rękodziełem, ręczne hafty:

 Kolejny dzień wizyta na Monte Cassino, zapierający dech w piersiach wjazd na górę, zwiedzanie opactwa Benedyktynów i wizyta w jednym z najważniejszych miejsc dla Polaków na włoskiej ziemi - cmentarzu polskich żołnierzy II Korpusu. Złożenie kwiatów i odśpiewanie " Czerwone maki na Monte Cassino" - ech aż łza się w oku zakręciła.


W drodze do Rzymu zwiedzanie Willi Hadriana - ten cesarz to miał "klawe" życie ;)

I w końcu Rzym:

odpoczynek przy Fontannie Czterech Rzek:
Kolejny dzień to Watykan, stanie 3 godzin w upale przed Muzeum Watykańskim opłacało się, choćby dla wzruszeń i modlitwy przy grobie Jana Pawła II

Następnie zwiedzanie stolicy Toskanii Florencji:

I ostatni dzień pobytu Wenecja. Gondolą nie płynęłam ( czego bardzo żałuję)


ale za to statkiem po lagunie weneckiej tak, przeżycie niezpomniane i te widoki:

Wenecja to nie tylko kanały i gondole, ale też słynna koronka wenecka:


 a to już ja na Placu Św. Marka w Wenecji:

niedziela, 5 sierpnia 2012

Szydełkowy obrus z frędzlami i wakacyjny wyjazd

Znowu na trochę zniknęłam, ale mam nadzieję, że wynagrodzę Wam to długim postem. Na początku chciałabym podziękować wszystkim, którzy głosowali na Migotkę. Kicia zajęła 8 miejsce i swoim miauczeniem za głosy wszystkim dziękuje ;) dostała ode mnie oczywiście nagrodę pocieszenia.

W poprzednim poście pisałam, że robię kolejną szydełkową rzecz. Postanowiłam zrobić obrus na szydełku, potrzebowałam pewny wzór, bo nie raz zdarzało mi się, że obrus czy serweta, jest mniejsza niż rozmiar podany w gazetce. Sięgnełam po wzory, które wykonywała już mama i zdecydowałam się na obrus z frędzlami. Wzór pochodzi z gazetki Obrusy na duże i małe stoły, Sabrina robótki extra zeszyt 2/2009.  A tak wygląda obrus wykonany przez mamę ( przepraszam za jakość zdjęcia, ale zdjęcie było robione jeszcze aparatem analogowym i zostało zeskanowane)

Obrus mama robiła z zielonej Maxi ( musicie mi uwierzyć na słowo, bo aparat nie oddał kolorów) ma rozmiar 96 cm, bez frędzli ( same frędzle to około 12 cm) niestety nie pamiętam już ile jej tych nici poszło. A tak wygląda obrus zrobiony przeze mnie:

Również robiłam z Maxi tylko, że białej, poszło mi 2 motki, a obrus ma 86 cm bez frędzli. Różnica w rozmiarze wynika z tego, że ja ściślej robię. Oczywiście Migotka, pomagała mi, co widać na załączonym obrazku ;) 

wogóle kotka bardzo lubi robótki, zawsze musi się na jakiejś położyć i ją wypróbować ;) jak wyjęłam gazetki, żeby sobie pooglądać i poplanować co  będę dalej robić to oczywiście kicia, też się przyłączyła, ale dla niej okazała się to czynność nader wyczerpująca, zresztą zobaczcie sami:



Co prawda w czasie urlopu nie planowałam nigdzie wyjeżdżać, ale jak się okazało los  miał inne plany i spedziłam 3 cudowne dni na polskiej wsi, na terenie Poleskiego Parku Narodowego. Gril, ognisko,pluskanie w basenie, wycieczki rowerowe sprawiły, że spędziłam wspaniałe chwile. A oto kilka zdjęć:



Kończę wykonywać kolejną szydełkową rzecz, jest ona z grubszej włóczki, więc w takie upały ciężko się robi, a oto zajawka ;) oczywiście Migotka musiała ją wypróbować:


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za komentarze i do napisania wkrótce. 

sobota, 10 grudnia 2011

Izba regionalna


Witajcie ponownie po krótkiej przerwie ;) dziś chciałabym Was zabrać na wycieczkę do Krężnicy Jarej koło Lublina, a konkretnie do mieszczącej się w tamtejszym domu parafialnym Izby Regionalnej. To wspaniałe, że są jeszcze ludzie, którzy próbują zachować piękno stworzone przez człowieka i tu  należą się wielkie ukłony dla mieszkańców Krężnicy. Dzięki uprzejmości mojej koleżanki, z którą pracuję mogłam z przedszkolakami odbyć tę niezwykłą podróż. Maluchy mogły pobawić się ze swoimi kolegami z tamtejszego Punktu Przedszkolnego, a ja także, jako pasjonatka rękodzieła wszelkiego mogłam znaleźć coś dla siebie. Na wystawie, którą wspólnymi siłami stworzyli mieszkańcy można podziwiać dawne sprzęty gospodarskie i wspaniałe rękodzieło, zarówno to szydełkowe:



jak i haftowane:





można zobaczyć obrazy krzyżykowe:


nie mogło zabraknąć także haftowanych makatek



kwiatów z bibuły

mnie najbardziej urzekły te wieńce dożynkowe



Dziękuję Ci Dorotko za super wycieczkę, a pani Krystynie za możliwość obejrzenia tych pięknych dzieł artystycznych.



Odwiedzając Wasze blogi zauważyłam, że u Was już prawdziwie świąteczna atmosfera. U mnie w tym roku skromnie, raz z tego powodu, że wiele kartek świątecznych zostało mi jeszcze z zeszłego roku i to one powędrują w świat, a dwa, że biorąc pod uwagę iż będą to dla mnie bardzo smutne i trudne święta z jakimś opóźnieniem poczułam zbliżającą się świąteczną atmosferę ( to, że ją w ogóle poczułam zawdzięczam dzieciom z którymi robię ozdoby choinkowe, a które przy tym z wielkim zapałem wyśpiewują kolędy i pastorałki ;) Nie znaczy to absolutnie, że nic nie robię o nie, jak tylko mam chwilkę czasu to coś "działam". Na razie przygotowania rozpoczęłam od zmiany wizerunku  bloga na bardziej zimowy, a w kolejnym poście postaram się już pokazać efekty moich działań. Zapraszam ;D