sobota, 15 lutego 2014

Długa szydełkowa spódnica

Jestem Wam winna pokazania dwóch zaległych prac. Gdy zobaczyłam tę spódnicę na Forum u Maranty wiedziałam, że muszę ją zrobić. Ci co wiedzą jak bardzo lubię różnorodność wzorów pewnie się nie zdziwią. Zaczęłam ją jeszcze w czerwcu ubiegłego roku. Praca szła powoli bo i nitka cienka ( 9 motków Violet) i długość ( prawie 1m) i w między czasie jeszcze inne rzeczy. Ale w końcu ją skończyłam i mogę ją zaprezentować. Wzory róznią się trochę od wersji oryginalnej, nie trzymałam się ich sztywno. Teraz widzę, że wzór ze strzałkami powinien być gęstszy, wtedy spódnica inaczej by się układała, byłaby bardziej rozszerzana, ale musi zostać tak jak jest. A to zbliżenie na wzory:


Wstążeczka przy pasku jest tymczasowa, może ją wymienię na inną. W kolejnym poście kolejna praca, a kolejny post wkrótce :)

niedziela, 12 stycznia 2014

Szydełkowe serwetki

Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Cieszę się, że bieżnik Wam się podoba. Do kompletu dorobiłam jeszcze dwie serwetki. Przepraszam za jakość zdjęć, ale dzisiejsza pogoda nie sprzyja udanym zdjęciom. Serwetki są proste ;) tylko leżały na nie równym ( zwróciłam na to uwagę dopiero po umieszczeniu zdjęć na blogu). Pytałyście się mnie jak długo zajęło mi zrobienie bieżnika. Zaczęłam go robić w połowie października. Ktoś powie o to długo? Może i długo, choć szydełkiem macham sprawnie ;) ale 
po pierwsze - nie zajmuję się tylko szydełkowaniem, bo oprócz tego pracuję zawodowo, gotuję, sprzątam itp.
po drugie - dlatego robiłam najczęściej tylko w weekendy
po trzecie - oprócz niego trochę szyłam lub robiłam inne twórcze rzeczy, a to też zajmuje czas
a po czwarte - nigdy nie robię na akord czy na czas, nie lubię tego, bo wtedy mi nie wychodzi, wolę robić we własnym tempie i kiedy skończę to skończę.

Dostawałam też liczne pytania o szydełkowego smoka - informuję, że akurat smoka nie wykonuję na zamówienie.

Pozdrawiam i wracam do robótek.  

środa, 1 stycznia 2014

Szydełkowy bieżnik

Witam wszystkich w Nowym Roku!!! Ostatnie chwile starego roku wykorzystałam na wykończenie zaległych robótek i dziś mogę zaprezentować Wam jedną z nich. Jest to szydełkowy bieżnik, wielkość 125 cm na 75 cm, poszły na niego 3 motki Maxi :

a tu jeszcze zbliżenie na wzór


Pozdrawiam i dziękuję za komentarze :)

niedziela, 22 grudnia 2013

Świąteczne kartki

Gdy przyszedł czas wysyłania świątecznych życzeń  zorientowałam się, że nie mam na czym tych życzeń wysłać. Więc na szybko wykonałam takie oto kartki.


Wykorzystałam dwie znane mi techniki quiiling

i technikę pergaminową.



Co prawda dawno kartek nie robiłam i trochę wyszłam z wprawy, ale wiem, że kartki do adresatów już dotarły i że się podobały, a to najważniejsze. A Wam drodzy czytelnicy bloga życzę 

Zdrowych, spokojnych Świąt.  

niedziela, 1 grudnia 2013

Uszyłam mój pierwszy żakiet


To dlatego tak długo mnie nie było. Zmagam się z 3 dużymi robótkowymi rzeczami, a jedną z nich jest żakiet, który dziś chciałabym Wam zaprezentować. Żakiet jak żakiet ktoś powie, ale co się z nim namęczyłam, a co sie nauczyłam to moje. Nie ustrzegłam się pewnych błędów, raczej niedociągnięć, które umiejętnie udało mi się ukryć ;) ale dumna z niego jestem niesłychanie, bo model nr 102 pochodzący z Burdy 5/2006 jest w czasopiśmie oznaczony czterema kropkami, a tzn. że jest to "skomplikowany krój, trudne detale - modele dla mistrzyń krawiectwa" ;D tak piszą w odnośniku. Co prawda do mistrzyni krawiectwa jeszcze mi baaardzo daleko, ale myślę że jest on świetnym ukoronowaniem mojej rocznej przygody z maszyną do szycia. Żakiet ma podszewkę i dzięki temu nauczyłam się wszywać podszewkę, co przyda mi się  w kolejnych planowanych projektach. Tu jeszcze rzut oka na detale ( wybaczcie jakość zdjęć ale bardzo się źle fotografuje ten materiał - jest to satyna z dodatkiem żorżety czy żakardu nie pamiętam):

A tym czasem wracam do kolejnych projektów. Dziękuję za wizyty i komentarze. 

sobota, 5 października 2013

Szyciowo - Szydełkowy powrót do dzieciństwa

Jakiś czas temu  wpadła mi w ręce ta książka:

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie wypróbowała i nie uszyła chociaż jednej zabawki, dlatego oprócz książki nabyłam metr beżowego płótna i przystąpiłam do działania. Efektem tego jest nowy lokator w moim domu, który nieśmiało przysiadł na regale 

Kto spostrzegawczy ten dojrzy, że jego szlafmyca i sukienka powstały z resztek jakie mi zostały po uszyciu "Sukienki dla grzecznej dziewczynki".

To jednak nie jedyna zabawka jaką popełniłam.  Na klamkowego kota "chorowałam" od dawna, a że było płótno uszyłam i kota, elegant dostał niebieską kokardkę  żeby go trochę rozweselić. 
Jak widać Migotka postanowiła się z nim zaprzyjaźnić, ale Kot Elegant nie wykazał zainteresowania i dalej pilnował klamki ;)

To nie koniec zabawek. Koleżanka z pracy, która jakiś czas temu została babcią poprosiła mnie, aby zrobić jej na szydełku ośmiornicę. Z ośmiornicy zrobiła mi się sześciornica bo 8 nóg się nie zmieściło, ale koleżanka była zadowolona. Ośmiornica to tak naprawdę grzechotka, w opakowaniu po zabawkach z jajka niespodzianki jest ukryty dzwoneczek, który podebrałam Migotce. Mojej pupilce kupiłam plastikową kulkę z dzwoneczkiem, ale kotka bardzo się jej bała, dopiero bo wyjęciu dzwoneczka, bawiła się nową zabawką. Ja dzwoneczek wykorzystałam do innego celu i wszyscy byli zadowoleni. A to sześciornica ;)

Gdy tak szyłam te swoje zabawki zastanawiałam sie nad jedną rzeczą, która nie daje mi spokoju. Jakiś czas temu pewna osoba gdy zobaczyła kotka i aniołka, które Wam prezentuje w tym poście skrytykowała "Jakie starocie",  na nic się zdały moje tłumaczenia, że o to w Tildowych zabawkach chodzi, że mają być stylizowane na stare rzeczy ( poprawcie jeśli się mylę) nie omieszkała też skrytykować mojego bloga stwierdzając, że rzeczy które tworzę są "babcine". No jaw wiem, że mam babcine hobby, ale powiedzcie mi czy np. młoda dziewczyna nie może nosić poncha, które jakiś czas temu zrobiłam, albo szydełkowej chusty? Zdradzę Wam, że to właśnie to wydarzenie sprawiło, że miałam zamiar usunąć bloga.  Nigdy do tej pory nie spotkałam się aż z taką ostrą krytyką, najczęściej osoby chwalą,  podziwiają za talent, umiejętności  a jak im się nie podoba, albo się nie znają  to nie mówią nic. Ja nie twierdzę, że wszyscy muszą mnie chwalić, ale czy muszą ranić?

Wybaczcie chwilę tej refleksji chyba musiałam się wypisać. Wracam do tego mojego babcinego hobby, które bardzo kocham i nie ważne czy się komuś podoba czy nie, ważne, że mnie to daje radość.

Dziękuję za wizyty i komentarze :D
Do zobaczyska :)






niedziela, 22 września 2013

Czary na maszynie

Po krótkiej nieobecności w blogowym świecie wracam z powrotem. Zastanawiałam się czy wracać, ale zachęty tych, którzy lubią tu zaglądać sprawiły, że postanowiłam kontynuować pisanie bloga. Powstają też nowe prace, ktore warto gdzieś utrwalić dla potomności ;)
Tym razem postanowiłam pobawić się w przeróbkę. Swego czasu udało mi się dostać za grosze w SH długą spódnicę. Co prawda to nie mój fason, ale podobało mi się wykończenie u góry spódnicy i materiał, cienki jeans w oryginalnym rzadko spotykanym srebrnym kolorze.
Spódnica odleżała swoje, aż dostałam weny twórczej i po kilku chwilach spędzonych przy maszynie wyczarowałam z niej komplecik, Spódnicę skróciłam, a z tego co zostało uszyłam kamizelkę. Za wykrój posłużyła mi stara kamizelka, zaś patki i wykończenie to już własna inwencja twórcza. 

I tym sposobem mam nowy komplet za grosze ;) no cóż jak widać szycie to przydatne hobby.