poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Ceny wyrobów szydełkowych


Każda osoba zajmująca się rękodziełem wcześniej czy później staje przed dylematem czy sprzedawać swoją twórczość czy też nie, a co za tym idzie jak wycenić swoją pracę. W tym poście nie będę Wam radzić  jak to zrobić bo takich dywagacji i wyliczeń jest wiele na forach i blogach. Raczej chciałam podzielić się z Wami swoimi obserwacjami. 
Wiem jedno rękodzieło w Polsce nie jest doceniane, bardzo trudno znaleźć jest konesera, który za naszą pracę będzie skłonny zapłacić tyle ile naprawdę jest ona warta. Osobom, które się tym nie zajmują wydaje się, że zrobienie jakiejś rzeczy to nic, ot chwila, ale tak naprawdę zrobienie nawet drobnej rzeczy to często kilka godzin. Zrobienie nawet prostej kartki pergaminowej zajmuje dwa dni, bo najpierw trzeba kalkę wytłoczyć, pomalować, odczekać, aż się wyprostuje, a potem przykleić i poczekać aż klej wyschnie. Do tego trzeba doliczyć oczywiście koszty materiału. To tylko przykład, ale osoby, które tym się zajmują, mogłyby napisać o tym więcej. Wydaje mi się, że dlatego trudno jest wycenić rękodzieło, bo trudno jest wycenić serce i pasje, jaką wkłada osoba tworząca w wykonaną przez siebie rzecz. 
Kolejna rzecz o której się pisze to, że pojedyncze osoby zaniżają ceny rękodzieła sprzedając je po zaniżanych kosztach. Powiem tak spotkałam się z takimi osobami, które sytuacja finansowa zmuszała do tego, by sprzedać daną rzecz po takiej cenie, a nie innej. I dlatego gdy widzę np na targu starszą osobę sprzedającą za grosze serwetki, nie dziwię jej się, bo zdaję sobie sprawę, że ona za cenę serwetki kupi kordonek, a za resztę chleb i nie będzie głodna.

Bardziej oburzają mnie osoby, które często zamawiają u osób w trudnej sytuacji finansowej jakieś rzeczy, płacą im grosze, a potem sprzedają drożej, albo co gorsze kupują rzeczy chińskie i wmawiają nieświadomym klientom, że same to zrobiły, czyli "rękodzieło" pierwsza klasa, z którego po paru praniach zostanie zwykła szmata. Ale taniej, taniej ...Osoba, która nie potrafi robić np na szydełku nie jest w stanie odróżnić "chińszczyzny" od rzeczy ręcznie robionych, idzie i kupuje tam gdzie taniej. Trudno się cenić gdy się słyszy "a bo w tamtym sklepie takie same  są tańsze"  (tylko chińskie i byle jak zrobione). Mamy jeszcze chyba taką mentalność: nie liczy się jakość, docenianie polskich wyrobów, liczy się cena.  
Wydaje mi się, że sprzedając swoje rzeczy trzeba mieć mocny charakter  i doceniać  wartość swojej pracy, aby nie ulegać pokusie zaniżania cen swoich wyrobów. Gratuluję tym, którzy to potrafią i żyją z tego co lubią.

Ja tego nie potrafię więc postanowiłam na razie robić tylko dla siebie i bliskich, którzy potrafią docenić moją pracę obdarowując mnie np takimi prezentami ;), które osobie szydełkującej, czyli mnie sprawiła mnóstwo radości.  Dziękuję :)


5 komentarzy:

  1. całkowice się zgadzam !
    choć już widziałam frywolitkową robótkę opisaną jako szydełkową za o ile sie nie mylę 4 zł,myślę jednak, że pochodziła z tzw szmateksu, jednak fakt zarejestrowałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, nawet nie wiedziałam, że także robótki frywolitkowe są podrabiane,

      Usuń
  2. Dokładnie się zgadzam. Nauczyłam się robić wielu rzeczy sama i tylko ja wiem ile czasu zeszło mi na nauce. Chcąc się nauczyć czegoś na warsztatach do czasu musiałam doliczyć jeszcze cenę warsztatu. A potem wiele godzin ćwiczeń tego co widziałam na warsztacie. Uwielbiam rękodzieło, to mnie relaksuje, odpręża i sprawia wiele radości. Przez chwilę pomyślałam, że mogłoby to być moim sposobem na zarabianie, kto nie marzy, żeby zarabiać na tym co się lubi... Ale rękodzieło pozostawiłam w sferze hobby, robię biżuterię dla siebie, wiklinę papierową, ozdabiam decoupage'm. Robię prezenty. Stworzone rzeczy przeznaczam też na aukcje charytatywne z których dochód przeznaczony jest na leczenie chorych bezdomnych kotów. Dlaczego na tym nie zarabiam? Bo każdy chciałby za darmo. Bo skoro ja to lubię robić, to zrobię "w cenie materiału"... Chcą mieć coś wyjątkowego płacąc śmieszne pieniądze. Raz znajoma mojej mamy chciała żebym zrobiła jej naszyjnik i bransoletkę z koralików na szydełku. Zaproponowała za to 30zł, co ledwo pokrywało koszty materiału. A gdzie moje godziny nawlekania, a potem godziny szydełkowania? Czy rękodzielnik pracuje za darmo, to już nawet najniższa krajowa mu się nie należy za godzinę??? Często też kupuję rękodzieło innych, jako rękodzielnik-hobbysta rozumiem innych i rozumiem ich ceny, zwłaszcza, że do tego dochodzą koszty utrzymania firmy. Nigdy nie jęczę i się nie targuję. Chcę mieć oryginalną biżuterię, której będą mi zazdrościć koleżanki z pracy? To płacę. Jak nie stać mnie na naszyjnik za 300zł, to po prostu wybieram tańszy model i tyle ;) ale rękodzieło to niestety kawał ciężkiego chleba, chociaż większości się wydaje, że to lekkie, łatwe i przyjemne..... Pozdrawiam ;) Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię Elu i dziękuję za komentarz. Uświadomiłaś mi, że nie wzięłam jeszcze pod uwagę czasu i pieniędzy przeznaczonych na naukę. Miejmy nadzieję, że doczekamy się czasów gdy polskie rękodzieło będzie nie tylko modne, ale i doceniane.

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą, jednakże nikt nie kupi ode mnie kartki ślubnej za 57 zł, a za 20 tak :( no taki mamy świat, ja się cieszę z tego co robię, prawda zwróci się tylko materiał za tą cenę, a co z czasem? Nie stać nas, na kartki za 57 zł. Co innego np Francuzi, oni kupuja moje prace za taką cenę, a nas nie stać.

    OdpowiedzUsuń