Tak naprawdę miałam nie mieć długiego weekendu, los miał jednak inne plany. Wszystko zaczęło się we wtorek, obudziłam się z wielką chrypą, ale podreptałam do pracy, bo i zakończenie roku i jeszcze imprezę miałam poprowadzić, tak się nagadałam, że jak wstałam rano w środę to w ogóle z siebie głosu nie mogłam wydobyć. Wizyta u lekarza, diagnoza choroba nauczycieli tj. zapalenie krtani, leki, wypoczynek i ... milczenie. No ale, że przy robótkach języka używać nie trzeba to sobie wypoczywam, nic nie mówię i dłubie. Skończyłam w końcu szydełkowe wdzianko z białej Kalinki ( 63 % akryl, 37% wiskoza, 100 g - 550 m) poszło na nie 2 motki, wzór Sandra extra nr 3 2010 r. Tu zbliżenie wzoru:
Tu zbliżenie na szczegóły:
A tak ja się w nim prezentuję:
Pierwszy raz robiłam z Kalinki, pierwsze wrażenie negatywne włóczka wydajana to fakt, ale cienka bardzo, więc się nadłubać trzeba było, do tego bardzo się haczyła (ciekawe czy tylko biała czy inne kolory też?) w pierwszym momencie stwierdziłam, że więcej po nią nie sięgnę, ale jak zobaczyłam efekt końcowy zmieniłam zdanie. Bo nie wiem jak Wam, ale mnie się efekt końcowy podoba. A póki co na szydełku kolejna robótka, tym razem z elementów. Zapraszam wkrótce i dziękuję za komentarze.